bł. Anicet Kopliński - Jałmużnik z Debrzna

Błogosławiony Anicet Kopliński OFMCap należy do najbardziej niezwykłych postaci związanych z Debrznem. Kapucyn, kapłan, spowiednik, poeta, niestrudzony opiekun ubogich, człowiek głębokiej modlitwy i wielkiej odwagi, zakończył życie jako męczennik niemieckiego nazizmu. Jego biografia pokazuje, że świętość nie polega na wielkich słowach, lecz na konsekwentnym życiu Ewangelią – szczególnie wtedy, gdy domaga się ona służby człowiekowi najbardziej potrzebującemu.
Z Debrzna na drogę franciszkańskiego powołania
Anicet Kopliński urodził się 30 lipca 1875 roku w Debrznie, nosząc wówczas imię Wojciech. Wychował się w środowisku niemieckojęzycznym. W młodości zdobył solidne wykształcenie, w tym dobrą znajomość języków klasycznych, która w przyszłości pozwoliła mu rozwijać zainteresowania literackie i pisać poezję, także w języku łacińskim.
Odkrywając powołanie do życia zakonnego, związał się z Zakonem Braci Mniejszych Kapucynów. Przyjął zakonne imię Anicet i stopniowo kształtował swoje życie według franciszkańskich ideałów: ubóstwa, prostoty, pokory, modlitwy oraz szczególnej troski o ludzi opuszczonych i biednych.
Po przyjęciu święceń kapłańskich pełnił posługę duszpasterską w Niemczech. Już w pierwszych latach kapłaństwa ujawniały się jego szerokie zainteresowania. Oprócz pracy duszpasterskiej zajmował się historią Kościoła, przygotowywał szkice historyczne oraz publikował artykuły w prasie religijnej.
Kapucyn, poeta i publicysta
Mniej znaną stroną osobowości bł. Aniceta był jego talent poetycki i literacki. Szczególnie chętnie pisał wiersze łacińskie. Często tworzył utwory okolicznościowe poświęcone wydarzeniom kościelnym, papieżom, kardynałom czy ważnym wydarzeniom życia społecznego.
Jego specjalnością były akrostychy, czyli utwory, w których pierwsze litery kolejnych wersów tworzyły określone imię, słowo lub zdanie. Pisał m.in. wiersze poświęcone papieżowi Piusowi XI i przedstawicielom hierarchii kościelnej.
Poezja nie była jednak dla niego jedynie artystycznym zajęciem. Ks. Ryszard Ukleja zauważa, że twórczość o. Aniceta była w dużej mierze zaangażowana i nacechowana altruizmem. Pisał nie dla własnej sławy, ale także po to, aby w ten sposób służyć innym i wspierać biednych.
Warszawa – miasto jego kapłańskiej miłości
Najważniejszym miejscem posługi o. Aniceta stała się Warszawa. To tutaj jego kapłaństwo nabrało szczególnego charakteru i to właśnie tutaj stał się znany jako niezwykły opiekun ubogich.
Przemierzał ulice stolicy, odwiedzał ludzi zamożnych, przedsiębiorców, urzędników i osoby zajmujące wysokie stanowiska. Nie robił tego jednak dla siebie. Prosił dla biednych.
Zdobywał pieniądze, żywność, ubrania, opał i inne rzeczy potrzebne rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji. Potrafił niezwykle skutecznie przekonywać ludzi, aby dzielili się swoim majątkiem. Wielu mieszkańców Warszawy znało dobrze charakterystyczną postać kapucyna, który pojawiał się tam, gdzie trzeba było zdobyć pomoc dla potrzebującego człowieka.
Nie był społecznikiem w dzisiejszym znaczeniu tego słowa. Jego działalność charytatywna wypływała bezpośrednio z Ewangelii. W człowieku biednym dostrzegał Chrystusa.
Sam żył bardzo skromnie. Chodził w znoszonym habicie, niewiele troszczył się o wygląd zewnętrzny, nie przywiązywał wagi do wygód. Materiały podkreślają jego radykalne wyrzeczenie się rzeczy materialnych. To, czego sam nie potrzebował, mogło przecież służyć komuś biedniejszemu.
Człowiek mocnego charakteru Anicet nie był człowiekiem cichym w znaczeniu nieśmiałości czy bierności. Miał silny, energiczny charakter. Był stanowczy, zdecydowany i bezpośredni. Prawdę potrafił powiedzieć jednoznacznie, nie dostosowując jej do tego, co było akurat wygodne czy popularne.
Jednocześnie charakteryzowały go pogoda ducha i optymizm. Potrafił żartować, cieszył się, gdy mógł komuś pomóc, i umiał pocieszać ludzi znajdujących się w trudnym położeniu.
Wyróżniała go również niezwykła siła fizyczna. Ćwiczył, interesował się sportem, podnoszeniem ciężarów i zapasami. Wspomnienia współczesnych zawierają liczne opowieści o jego niezwykłej sprawności. Gdy próbowali zaczepiać go uliczni napastnicy, szybko przekonywali się, że niepozorny zakonnik potrafił skutecznie się obronić.
Siły jednak nie wykorzystywał dla własnej przewagi. Nawet stanowcze reakcje wobec ludzi czyniących zło miały prowadzić do ich poprawy. Za mocnym charakterem kryła się troska o człowieka.
Źródłem wszystkiego była modlitwa
Ogromna aktywność o. Aniceta byłaby niezrozumiała bez jego życia duchowego. Był przede wszystkim zakonnikiem i kapłanem.
Prowadził wymagający tryb życia. Regularnie uczestniczył w modlitwach wspólnotowych, praktykował umartwienie, troszczył się o cierpliwość, pokorę i wewnętrzną dyscyplinę. Szczególne znaczenie miała dla niego Eucharystia.
Jego pobożność posiadała także wyraźny rys maryjny. Uczestniczył w pielgrzymkach, m.in. na Jasną Górę, oraz nawiedzał inne sanktuaria maryjne.
Franciszkańskie ubóstwo nie było więc dla niego romantycznym ideałem. Było sposobem życia. Rezygnując z siebie, stawał się coraz bardziej dyspozycyjny dla Boga i człowieka.
„Jałmużnik Warszawy”
Z czasem o. Anicet stał się jednym z najbardziej znanych kapucynów Warszawy. Jego działalność obejmowała bardzo różne środowiska. Z jednej strony znał przedstawicieli władz kościelnych, osoby zamożne i wpływowe, z drugiej – znaczną część swojego życia spędzał pośród ludzi biednych.
Potrafił niejako połączyć te dwa światy: od tych, którzy posiadali wiele, wypraszał pomoc dla tych, którzy nie mieli niemal niczego.
Jego dobroczynność nie ograniczała się do rozdawania jałmużny. Interesował się konkretnym losem ludzi, ich rodzinami i problemami. Pomagał zdobywać środki do życia, reagował na ludzkie nieszczęście, a kiedy trzeba było – wstawiał się za potrzebującymi.
Dlatego określenie „jałmużnik” bardzo trafnie oddaje istotę jego posługi. W jego przypadku jałmużna oznaczała jednak znacznie więcej niż przekazanie pieniędzy. Była spotkaniem z człowiekiem, dostrzeżeniem jego godności i próbą przywrócenia mu nadziei.
Wojna – czas próby
Wybuch II wojny światowej postawił przed o. Anicetem nowe wyzwania. Warszawa doświadczyła okupacji, terroru, głodu i systematycznego niszczenia ludności.
Kapucyn nie wycofał się wówczas ze swojej działalności. Przeciwnie – nadal pomagał potrzebującym, choć każda forma niezależnej działalności społecznej stawała się coraz bardziej niebezpieczna.
Szczególnie dramatyczne było położenie ludności żydowskiej. Materiały przytaczane przez ks. Ryszarda Ukleję wskazują, że również o. Anicet uczestniczył w pomocy prześladowanym Żydom. W czasach, kiedy za udzielanie takiej pomocy groziły najcięższe represje, także kara śmierci, wymagało to ogromnej odwagi.
Nie kierował się narodowością człowieka, ale jego potrzebą. W sytuacji prześladowania najważniejsze było dla niego ratowanie ludzkiego życia i godności.
Aresztowanie
W nocy z 26 na 27 czerwca 1941 roku gestapo otoczyło warszawski klasztor kapucynów. Aresztowano zakonników, wśród nich o. Aniceta.
Został osadzony na Pawiaku. W więzieniu, mimo swojego wieku i trudnych warunków, nie utracił wewnętrznej wolności. Materiały opisują również próby nakłonienia go do wykorzystania niemieckiego pochodzenia. Przypominano mu, że dzięki temu mógłby odzyskać wolność. Nakłaniano go do podpisania deklaracji i wyjazdu do Niemiec Anicet odmówił.
Nie chciał ratować własnego życia za cenę odłączenia się od ludzi, z którymi związał swoje kapłaństwo i którym służył przez lata. Jego wybór miał niezwykle głęboki wymiar. Człowiek wychowany w kulturze niemieckiej świadomie pozostał solidarny z prześladowanymi.
Kiedy okazało się, że nie zmieni stanowiska, wobec zakonnika zaczęto stosować szykany, groźby i coraz bardziej brutalne traktowanie.
Auschwitz
3 września 1941 roku z Pawiaka wysłano transport więźniów do niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. Wśród deportowanych znajdował się także o. Anicet. Do obozu przybyli następnego dnia.
Był jednym z najstarszych więźniów transportu – miał już 66 lat.
Od początku poddawany był brutalnemu traktowaniu. Odebrano mu habit, który współwięźniowie przechowywali później z wielkim szacunkiem. Zmuszano go do wyczerpujących ćwiczeń i pracy ponad siły. Coraz bardziej pogarszające się warunki, niedożywienie, przemoc i wyniszczenie prowadziły do szybkiego osłabienia starszego kapucyna.
Człowiek, który przez całe życie zdobywał żywność dla głodnych, sam zaczął doświadczać skrajnego głodu.
W cierpieniu pozostał jednak zakonnikiem i kapłanem. Obozowa rzeczywistość nie odebrała mu tego, co stanowiło istotę jego życia – wiary i wierności Chrystusowi.
Męczeńska śmierć Anicet Kopliński poniósł śmierć w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz 16 października 1941 roku.
Jego droga od Debrzna, poprzez kapucyński klasztor i ulice Warszawy, aż po obóz zagłady zakończyła się świadectwem najwyższej wierności.
Nie szukał męczeństwa. Przez całe życie szukał człowieka potrzebującego pomocy. Kiedy jednak nadszedł czas ostatecznej próby, nie zgodził się ratować siebie kosztem wartości, którymi żył.
Błogosławiony męczennik
Kościół rozpoznał w jego śmierci świadectwo męczeństwa za wiarę. 13 czerwca 1999 roku w Warszawie papież św. Jan Paweł II wyniósł do chwały ołtarzy 108 męczenników II wojny światowej. Wśród nich znalazł się o. Anicet Kopliński.
Dla Debrzna jest to postać szczególna. Tutaj rozpoczęło się życie człowieka, który później stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych kapucyńskich jałmużników Warszawy, a ostatecznie męczennikiem Kościoła.
Przesłanie bł. Aniceta
Życie bł. Aniceta Koplińskiego pozostawia bardzo aktualne przesłanie. Pokazuje, że miłość chrześcijańska musi być konkretna. Nie wystarczy współczuć człowiekowi biednemu – trzeba spróbować mu pomóc. Nie wystarczy mówić o godności każdego człowieka – trzeba jej bronić, gdy jest zagrożona. Nie wystarczy wyznawać wiarę wtedy, gdy jest to łatwe – trzeba pozostać jej wiernym również w chwili próby.
W jego życiu szczególnie mocno wybrzmiewają trzy wartości: modlitwa, miłosierdzie i odwaga.
Był człowiekiem modlitwy, dlatego potrafił służyć.
Był człowiekiem miłosierdzia, dlatego dostrzegał tych, których inni mijali.
Był człowiekiem odwagi, dlatego w godzinie prześladowania nie wyparł się swoich wyborów.
Błogosławiony Anicet uczy, że droga do świętości może prowadzić przez zwyczajne ulice miasta, przez spotkanie z ubogim, przez dzielenie się chlebem i przez codzienne, wierne wykonywanie kapłańskiej posługi. Jego ostateczne męczeństwo było konsekwencją całego wcześniejszego życia – życia, w którym bardziej troszczył się o drugiego człowieka niż o samego siebie.
Błogosławiony Anicecie Kopliński, synu ziemi debrzneńskiej, kapłanie ubogich i męczenniku – módl się za nami.
Biografię opracowano na podstawie materiałów zawartych w książce ks. Ryszarda Ukleji SDB „Jałmużnik z Debrzna”.